
Przygotowania do wyjazdu trwały cały rok. Ja i mój chłopak już w zeszłym roku zaplanowaliśmy, gdzie chcemy jechać, wyznaczyliśmy konieczne zobaczenia punkty podróży, ale jak zwykle nie rezerwowaliśmy nigdzie żadnych miejsc. Trzeba było dokupić sprzęt, wyposażyć motocykl, zdobyć wiedzę, wymienić niektóre elementy garderoby (jak kask czy kurtka :)). I znaleźć ekipę, która będzie miała na tyle nierówno pod sufitem, żeby jechać z nami :) W końcu udało się namówić dwóch dobrych znajomych (niestety byłam jedyną dziewczyną w zespole).
Jechaliśmy przez Czechy (gdzie ugościł nas niezwykle miły gospodarz, jego żona i córki), przez pierwszy tydzień podróżowaliśmy po północnej stronie Alp, zwiedzając Austrię, Włochy i Szwajcarię (gdzie jedliśmy najdroższą pizzę w życiu). Padało co drugi dzień lub co pół dnia :) A temperatury były mało letnie, zwłaszcza kiedy wjeżdżało się na przełęcz położoną około 3000 m.n.p.m. Najniższa temperatura jaką udało się zanotować podczas jazdy to 5 stopni, ale wolę nie myśleć, jak zimno było kiedy spaliśmy w namiotach (oczywiście w komplecie ubrań;)).
Dzisiaj pierwsza część zdjęć z wyjazdu. Niestety 85% wszystkich zdjęć z przyczyn oczywistych byłam zmuszona robić w trakcie jazdy ;)



















c.d.n.


2 komentarze:
to w tej szwajcarii moglas nam sesje zrobic bo juz tu bylismy :) :D ale prawda ceny jak z kosmosu sa tutaj:) pozdrawiam
zdjecia jak zawsze piekne
Hej, czekam na kolejne części z niecierpliwością.Ja też większość zdjęć robiłam w trakcie jazdy ;) także znam to uczucie;) Świetnie jest tak po
dróżować- popieram!!! Pozdrawiam Margita
Prześlij komentarz